BSRK Bytom

ROZMOWY Z DŹWIĘKIEM

Temat: Kamieniem w pociąg Bytom-Gliwice
Fragment listu mojej koleżanki do mnie z dzisiejszego rana. To co opisuje
miało miejsce wczoraj.
---
Jechałam w pociągu z panią, która dzień wcześniej jechała z Bytomia do
Gliwic tym samym pociągiem i na bobrku dzieciaki wrzuciły kamień do
pociągu. Dobrze, że akurat się schylała, ale oberwała kamieniem w łopatkę
i ma zwichnięty bark i rozwaloną łopatkę, a kamień potem jeszcze przebił
siedzenie. Poza tym mak szkła się posypał i wbił jej m.in. w twarz. Bała
się jechać, ale wiedziała, że musi. Dzieciaki, które siedziały przy
ognisku już godzinę wcześniej rzucały do pociągu i zostało to zgłoszone na
policję, ale widać nic z tym nie zrobiono. Także siadłam z nią po prawej
stronie pociągu jadąc w stronę Gliwic - bo dzień wcześniej siedziała z
drugiej strony. Gdyby się wtedy nie schyliła, to miała by rozbitą czaszkę.
A pani w kasach wczoraj jej powiedziała, że gdy się przejeżdża przez
bobrek, to należy schylić głowę.
---
Krzysztof Wostal.

Źródło: topranking.pl/1570/kamieniem,w,pociag,bytom,gliwice.php



Temat: Kamieniem w pociąg Bytom-Gliwice


Jechałam w pociągu z panią, która dzień wcześniej jechała z Bytomia do
Gliwic tym samym pociągiem i na bobrku dzieciaki wrzuciły kamień do
pociągu. Dobrze, że akurat się schylała, ale oberwała kamieniem w łopatkę
i ma zwichnięty bark i rozwaloną łopatkę, a kamień potem jeszcze przebił
siedzenie. Poza tym mak szkła się posypał i wbił jej m.in. w twarz. Bała
się jechać, ale wiedziała, że musi. Dzieciaki, które siedziały przy
ognisku już godzinę wcześniej rzucały do pociągu i zostało to zgłoszone na
policję, ale widać nic z tym nie zrobiono. Także siadłam z nią po prawej
stronie pociągu jadąc w stronę Gliwic - bo dzień wcześniej siedziała z
drugiej strony. Gdyby się wtedy nie schyliła, to miała by rozbitą czaszkę.
A pani w kasach wczoraj jej powiedziała, że gdy się przejeżdża przez
bobrek, to należy schylić głowę.


Bydło, to nawet nie zasługuje na nazwanie istotą ludzką (nie obrażając
bydła). Następnym razem na pociągu powinien się przyczaić snajper i
rozpieprzyć wszystkich po kolei - uwolniliby ludzkość od takiego
śmiecia.... A policja znowu nie wypełnia swoich zasranych zadań, za
które biorą ciężkie pieniądze z podatków, podobnie jak to było w
przypadku samoobrony we Włodowie. Jednakże to nie winni policjanci
zostali tam skazani, a porządni obywatele którzy wyrwali chwasta. To
państwo coraz bardziej oddala się od państwa prawa.


Źródło: topranking.pl/1570/kamieniem,w,pociag,bytom,gliwice.php


Temat: Premier obiecuje prezydentowi ukaranie energetyków
a kto ukarze za umowe spoleczna,tych ktorzy podpisali ta wlasnie umowe
spoleczna miedzy kopalniami a BSW i oczywiscie zwiazki na kopalniach,w
imieniu pracownikow ktorzy skorzystali z urlopow górniczych,i zostali
przekazani do BSRK W Bytomiu swoich praw musieli dochodzic przed sadami
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,30,19319439,19319439,Premier_obiecuje_prezydentowi_ukaranie_energetykow.html


Temat: Baronowie węglowi staną przed sądem
Sorry: nie Piotr Paluch a Artur Paluch oczywiście.
Pisząc o naruszeniach w BSRK w Bytomiu i nie tylko miałem na
myśli bardzo szczególne powiązania polityków z sektorem
górnictwa węgla kamiennego i spółek restrukturyzacyjnych: patrz
m.in. ostatni raport NIK na ten temat.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,59,4036206,4036206,Baronowie_weglowi_stana_przed_sadem.html


Temat: reforma górnictwa
reforma górnictwa
Rząd obiecuje górnikom urlopy górnicze ???
Na podstawie poprzedniej ustawy z 1998 r odeszło z likwidowanych kopalń
wielu górników.Kopalnie zlikwidowano ludzi przekazano np. do Bytomskiej
Spółki Restrukturyzacji Górnictwa, oczywiście bez odpowiednich
wystarczających środków finansowych i co dalej? Kopalnie jak tylko mogą
ograniczają (zagwarantowane ustawą ) wypłacane świadczenia lub nie
wypłacają wogóle, tłumacząc to brakiem dotacji rządowych,górnicy składają
pozwy w sądzie pracy, wygrywają ,a komornik rozkłada ręce ,bo konto BSRK jest
puste.
Może rząd głośno powie jak duże, są te poparte prawomocnymi wyrokami sądów
wierzytelności , jak ma je zamiar zrealizować i dopiero obiecuje gruszki na
wierzbie następnym górnikom
Jurek Z. z Bytomia











Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,59,8354521,8354521,reforma_gornictwa.html


Temat: 2 osoby zginely w wyniku zawalenia bylej nastawni w Bytomiu
http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/575890.html

Sobota, 4 marca 2006r.

Dwóch zbieraczy złomu zginęło wczoraj pod zawalonym stropem starej nastawni
kolejowej w Bytomiu. Mężczyźni wyciągali metalowe elementy podtrzymujące
strop budynku. Konstrukcja nie wytrzymała i runęła.

http://katowice.naszemiasto.pl/zdjecie/575890_40_1.html

http://katowice.naszemiasto.pl/zdjecie/575890_40_2.html

http://katowice.naszemiasto.pl/zdjecie/575890_40_3.html

Zgłoszenie o katastrofie bytomscy strażacy odebrali o 10.44. - Mężczyzna,
który dzwonił prawdopodobnie był przypadkowym przechodniem. Zgłosił, że
zawalił się dach nastawni, a w budynku jest dwóch mężczyzn - mówi kapitan
Adam Wilk, zastępca komendanta Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej
w Bytomiu.
Strażacy byli na miejscu po czterech minutach. - Okazało się, że między
ścianą nośną budynku i stropem są przygniecione ciała dwóch mężczyzn -
informuje Wilk. - Musieliśmy też sprawdzić, czy oprócz tych dwóch mężczyzn w
środku są jeszcze jacyś ludzie - dodaje. Do poszukiwań użyto kamery
termowizyjnej. Wczoraj nie było wiadomo, kim są ofiary.

Nastawnia należała do byłej kopalni Rozbark. Teraz jej właścicielem jest
Bytomska Spółka Restrukturyzacji Kopalń. Teren, na którym stoi budynek nie
jest ogrodzony. Można było swobodnie do niego wejść, bo nie miał ani okien,
ani drzwi. Nikt go nie pilnował.

- Co cztery, pięć dni przyjeżdżaliśmy i kontrolowaliśmy, co się tu dzieje -
mówi Jerzy Zemelka, dyrektor BSRK zakładu KWK Powstańców Śląskich. - W tym
roku chcieliśmy rozebrać budynek - dodaje. Ale ludzie i tak przychodzili tu
po złom.

Po wczorajszej tragedii, Elżbieta Kwiecińska, powiatowy inspektor nadzoru
budowlanego wydała nakaz natychmiastowej rozbiórki budynku.


Źródło: topranking.pl/1567/2,osoby,zginely,w,wyniku,zawalenia,bylej.php


Temat: moja historia choroby...
moja historia choroby...
..kiedy mnie dziabnoł kleszcz niepamiętam...moje objawy zaczeły sie od konca
2004 częste bóle głowy,drętwienie i mrowienie dłonii i częste zmęczenie...w
20005 objawów było coraz wiecej ciągle mnie coś bolało... i i zaczełam
starsnzie chorować... węzły chlonne,chrypa przeziebienia..grypy..okropne bole
głowy..i puchły mi kolana... moj lekarz rodzinny stwierdził ze ja "dorastam" i
wymyslam... w maju 2005 trafiłam do szpitala gdzie stwierdzono wrzody
zoladka... pod koniec czerwca na badniu kontrolnym zasłabłam i zostawiono
mnie na badaniach dodatkowy i wtedy padło pytanie "czy cię cos ugryzło??... i
wyszło Borelioza a dodatko oczopląs i zmiany w ognisku szyjnym.....eh pamietam
ze mnie wysłano wtedy do psychologa szpitalnego ktory stwierdzil ze jestem
przewrazliwiona i nerwowa...i kazał zgłoscic sie do poradni...;/(jeszcze do
tej pory mam to skierowanie) Lekarz dał mi tedy amoxy po 2*1g na 3tyg metra
2*2 po 250 mg przez 7 dni i to tyle... i coś na zoaldek...na tym sie
skonczyło... a czułam sie coraz gorzej...jakies miejsca na skorze w ktorych
niemogłam sie dotknac jak bym sie sparzyla..
coraz czesciej zaczynały mnie bolec stawyy.. zero spania w nocy ..
niewysypiałam sie..koncentracja zerowa...i okropne prawie codzienne bole
głowy/.. od grudnia 2005 zaczął bolec mnie bark bol by l tak silny ze
nieumialam ręka ruszac... i wysłano mnie do jakis lekarzy ktorzy stwierdzili
ze mam stary uraz.. jadalm jakies paskudne leki an to zeby mnie nieobolało i
dali mi tymblak do noszenia.yhh potem zasiadłam na neta i poczytałam sobie o
Boreliozie i powtorzyłam badnie.. i wyszło wynik dodatni..Lekarz rodzinny
skierował mnie do szpitala zakaznego w Bytomiu (i tu lepiej nie gadac
;/)....dzieki pewnej osobie dostałam numer do Bielska.. i tam zaczełam sie
leczyc...obecnie lecze sie 10 miesiac... i pewne objawy ustąpiły a jedne to
jakby kiedys byly tylko je dopiero tearz zauwazyłam..w szkole jest trudno ale
jakos dajee rade... dzieki temu forum i wam wiecej wiem..
Dziekuje wam I zycze Duzo zdrowia Bo nam jest potrzebne
Pozdrawiam..
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,26140,61706379,61706379,moja_historia_choroby_.html


Temat: Komunikacja tramwajowa
Gość portalu: kris napisał(a):

> Jak odbieracie stan komunikacji tramwajowej na śląsku

Agonia i wstyd przed innymi. Totalny wstyd.

> Wysłałem kilka maili na ten temat które pozostały bez odpowiedzi ze strony tramwaji śląskich ...Widać bark nawet kultury i chęci by odpisać na list.
> Co sądzicie?

Sądzę, że najzwyczajniej pomyliłeś adresata - o tym, z jaką częstotliwością kursują tramwaje, po ile wagonów, itp. bajery decyduje apodyktycznie KZK GOP, teoretycznie działający w imieniu swoich gmin członkowskich. Lecz tego, że np. taka 6 jeździ takim małym wagonikiem, pewnie nigdy się nie dowiesz, czy zainicjowane zostało przez niejakiego Kocurka, czy też wyszło od samego KZK GOP - po to są dwa szczeble, żeby można się było wzajemnie nimi wykręcać.

ATSD na dzień dzisiejszy jakieś 85% torów, 90% sieci i ponad 90% wagonów pasowało by natychmiast wymienić / odtworzyć, lecz o tym też decyduje KZK GOP, bardziej pod postacią swojego zboru, czyli spędu wszystkich członków. Cena prądu zbliżona, wynagrodzeń pracowników - podobnie, części zamiennych, podatków, etc. tak samo, więc wystarczy porównać, ile Tramwajom płaci KZK GOP, a ile (więcej) łoży się za każdy ich przejechany kilometr w innych miastach, np. w Poznaniu.
Oprócz tego np. w takim Krakowie infrastruktura (czyli tory, traktowane tam jak najzwyklejsze drogi oraz tabor) należy bezpośrednio do zadań gminy, która - mało tego - kupuje nowe wagony nawet nieżaleznie od tego, kto w danej chwili zasiada na stołku, i czy to mu się podoba, czy też chciałby np. przeznaczyć te środki na wstawienie sobie nowych okien via Bielsko-Biała. Niesłychane, a jednak możliwe.
U nas natomiast gminy całkiem dobrze za to radzą sobie z synchronizacją sygnalizacji świetlnych na skrzyżowaniach powodując, że np. z Katowic do Bytomia "szybki" tramwaj zamiast 20 jedzie 40 minut.
Szczęśliwie nie muszę na razie korzystać z tych dobrodziejstw.
Pozdrawiam!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,59,35455069,35455069,Komunikacja_tramwajowa.html


Temat: Clean/OCaml/Haskell w praktyce
On Thu, 05 Sep 2002 02:00:46 +0200, Lucifer <prze@pa55.bytom.sdi.tpnet.pl
wrote:


On Thu, 05 Sep 2002 02:00:46 +0200, in pl.comp.programming you wrote:
Sebastian Kaliszewski wrote:

| Well, a kto broni użyć obiektów w ocamlu? Problemem języków (nadmiernie)

Obiekty w ocamlu są dosyć kłopotliwe, wogóle daleko mu do javy czy c++
(nie twierdze, że to źle czy dobrze), wystarczy zobaczyć jak wygląda np:
lablgtk.


Heja! Miło wiedzieć że ktoś w Polsce pisze w OCamlu! A tymczasem, dlaczego
tak sądzisz? Może nie mam na razie zbyt wielkiego doświadczenia apropos
obiektowość w Ocaml, ale wygląda to o niebo lepiej niż w javie czy c++.
Można programować praktycznie tak swobodnie jak w dynamicznych językach
skryptowych typu Python,Ruby (np można napisać funkcję która będzie
działała na obiektach posiadających jakąś tam metodę bez potrzeby uciekania
się do dziedziczenia) przy jednoczesnej statyczej kontroli typów.

Z innych kwiatków: np w C++ trzeba przewidzieć że w danym miejscu przyda
się późne dowiązanie i zadeklarować metodę 'virtual' (a w Javie to zdaje się
wszystko jest standardowo virtual i trzeba przewidzieć że późne wiązanie
się nie przyda :)), w OCaml kompilator sam się o to zatroszczy.
I strasznie mnie denerwuje że w C++ trzeba metodę prywatną deklarować w
interfejsie klasy (w pliku nagłówkowym) (a tu nie!)

Poza tym lablgtk jest portem biblioteki z C, więc pewnie jakieś kompromisy
musiały być zastosowane (choć generalnie lablgtk jest IMO całkiem przyjemna
w użyciu). Popatrz np. na osiris jako przykład biblioteki GUI napisanej całkiem
w OCaml...

A połączenie obiektowości z funkcyjnością to jest to! Jak mi napiszesz coś
w stylu poniższego kawałka kodu w C++ to Cię ozłocę! (bo już walczę i walczę
z tym problemem i póki co najlepsze co udało się zrobić to zastosować biblioteki
typu boost/lambda - ale programowanie funkcyjne w c++ to nie to samo, a i
kompilator trzeba mieć nie od parady (żadne tam VC..))

A oto i ten kod: prosta i urocza implementacja wzorca projektowego Observer,
IMHO strasznie przydatna rzecz przy programowaniu GUI i nie tylko:

open StdLabels

class ['a] signal =
  object (self)
    val mutable handlers = []
    method attach (h: 'a) =
      handlers <- h :: handlers
    method detach (h: 'a) =
      handlers <- List.filter handlers ~f:(fun h' -h != h')
    method fire arg =
      List.iter handlers ~f:(fun h -h arg)
  end

class dog =
  object
    val sig_bark  = new signal
    val sig_sleep = new signal
    method sig_bark  = sig_bark
    method sig_sleep = sig_sleep
    method bark =
      print_string "Pies: Hau hauuu! ";
      sig_bark#fire ()
    method sleep =
      print_string "Pies: Zzzz... ";
      sig_sleep#fire ()
  end

let main () =
  let dog = new dog in
  let f_bark () =
    print_string "Zdarzenie: Pies zaszczekal! " in
  dog#sig_bark#attach f_bark;
  dog#sig_sleep#attach (fun () -print_string "Zdarzenie: Pies poszedl spac
1 ");
  dog#sig_sleep#attach (fun () -print_string "Zdarzenie: Pies poszedl spac
2 ");
  dog#bark;
  dog#sig_bark#detach f_bark;
  dog#bark;
  dog#sleep

let _ =
  main ()

No i taki jest wynik działania:

Pies: Hau hauuu!
Zdarzenie: Pies zaszczekal!
Pies: Hau hauuu!
Pies: Zzzz...
Zdarzenie: Pies poszedl spac 2
Zdarzenie: Pies poszedl spac 1


| deklaratywnych jest imho brudne IO (zawsze to jakaś łata, no bo powoduje
Można jaśniej o "brudnym IO"?


Właśnie... Osobiście myślę że IO jak i interakcja z użytkownikiem jest po prostu
z natury imperatywna i nic brudnego tu nie widzę.

PS. Swój następny komercyjny program mam zamiar napisać w OCamlu, mam nadzieję
że się nie przejadę na tym ;)

Pozdrawiam, Tomek 'Alva' Wróblewski


Źródło: topranking.pl/1406/clean,ocaml,haskell,w,praktyce.php