kiedy najpóźniej pojawia się zarodek

ROZMOWY Z DŹWIĘKIEM

Temat: czy brałyscie luteine ???? przed malenstwem
czy brałyscie luteine ???? przed malenstwem
witam

u mnie 41dc @ niet


a wiec tak badania mam ok, okazalo sie ze hormony robili mi z krwi w lutym i
sa
ok ( mialam ze soba te badania)nawet nie wiedzialam ;-)
badanie bezpośrednie tez ok
czasami takie dlugie cykle zdarzaja sie po tabletkach ( odstawiłam w styczniu
po 4,5 roku)i wystarczy progesteron
i sie unormuje

a wiec tak dostałam luteine mam brac 10 dni jesli @ niet zrobić test (luteina
jest tez dawana na podtrzymanie takze nie zaszkodzi)a jak nic to isc do niej
znow
jesli sie pojawi poczekac i w 14dc znow 10 dni brac
dostałam dwa opakowania i jak skoncze a nic sie nie zmieni przyjsc
takie cykle w moim wieku to normalka , testom negatywnym nalezy ufac 50% ma
kilka pacjentek w 4 miesiacu ciazy a testy maja negatywne, a przy wczesnej
ciazy takie badanie bezpośrednie tez nie wykryje
bo moze byc na @ a moze byc na fasolke
tempka nie wiem jaka zapomnialam kupic termometr (stłuklam przedwoczoraj a do
tej pory 37,2 )

i najważniejsze nie nakrecac sie bo sie nie uda

a teraz pytanie :
- czy ktoras to brała
- czy miałyscie jakies skutki uboczne
- czy faktycznie pomogla w zaplodnieniu ( podpobno pomaga , wspiera
owulacje ,
utrzymanie zarodka itd) bo mi powiedziala ze do lipca najpoźniej powinno sie
udac .....

sorki ze tak sie wbilam ale szukam informacji

gratuluje wam kochaniutkie
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,23762,25031365,25031365,czy_bralyscie_luteine_przed_malenstwem.html



Temat: pytanko do tych co biora luteine?????
pytanko do tych co biora luteine?????
u mnie 41dc @ niet
a wiec tak badania mam ok, okazalo sie ze hormony robili mi z krwi w lutym i
sa
ok ( mialam ze soba te badania)
badanie bezpośrednie tez ok
czasami takie dlugie cykle zdarzaja sie po tabletkach i wystarczy progesteron
i sie unormuje

a wiec tak dostałam luteine mam brac 10 dni jesli @ niet zrobić test (luteina
jest tez dawana na podtrzymanie takze nie zaszkodzi)a jak nic to isc do niej
znow
jesli sie pojawi poczekac i w 14dc znow 10 dni brac
dostałam dwa opakowania i jak skoncze a nic sie nie zmieni przyjsc
takie cykle w moim wieku to normalka , testom negatywnym nalezy ufac 50% ma
kilka pacjentek w 4 miesiacu ciazy a testy maja negatywne, a przy wczesnej
ciazy takie badanie bezpośrednie tez nie wykryje
bo moze byc na @a moze byc na fasolke
tempka nie wiem jaka zapomnialam kupic termometr

i najważniejsze nie nakrecac sie bo sie nie uda

a teraz pytanie :
- czy ktoras to brała
- czy miałyscie jakies skutki uboczne
- czy faktycznie pomogla w zaplodnieniu ( podpobno pomaga , wspiera
owulacje ,
utrzymanie zarodka itd)
- lekarz mi powiedziala ze przy luteinie powinno sie udac najpoźniej do lipca

czekam na wasze opinie na temat tego hormonu

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,19585,25024748,25024748,pytanko_do_tych_co_biora_luteine_.html


Temat: luteina czy wam pomogła ????? pomożcie
luteina czy wam pomogła ????? pomożcie
witam

u mnie 41dc @ niet


a wiec tak badania mam ok, okazalo sie ze hormony robili mi z krwi w lutym i
sa
ok ( mialam ze soba te badania)nawet nie wiedzialam ;-)
badanie bezpośrednie tez ok
czasami takie dlugie cykle zdarzaja sie po tabletkach ( odstawiłam w styczniu
po 4,5 roku)i wystarczy progesteron
i sie unormuje

a wiec tak dostałam luteine mam brac 10 dni jesli @ niet zrobić test (luteina
jest tez dawana na podtrzymanie takze nie zaszkodzi)a jak nic to isc do niej
znow
jesli sie pojawi poczekac i w 14dc znow 10 dni brac
dostałam dwa opakowania i jak skoncze a nic sie nie zmieni przyjsc
takie cykle w moim wieku to normalka , testom negatywnym nalezy ufac 50% ma
kilka pacjentek w 4 miesiacu ciazy a testy maja negatywne, a przy wczesnej
ciazy takie badanie bezpośrednie tez nie wykryje
bo moze byc na @ a moze byc na fasolke
tempka nie wiem jaka zapomnialam kupic termometr (stłuklam przedwoczoraj a do
tej pory 37,2 )

i najważniejsze nie nakrecac sie bo sie nie uda

a teraz pytanie :
- czy ktoras to brała
- czy miałyscie jakies skutki uboczne
- czy faktycznie pomogla w zaplodnieniu ( podpobno pomaga , wspiera
owulacje ,
utrzymanie zarodka itd) bo mi powiedziala ze do lipca najpoźniej powinno sie
udac .....


prosze o wasz opinie

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10669,25024530,25024530,luteina_czy_wam_pomogla_pomozcie.html


Temat: Echo zarodka-pomocy!!!
Echo zarodka-pomocy!!!
Dziewczyny kiedy najpozniej musi pojawic sie echo zarodka w obrazie
usg. Bylam dzis na wizycie. Poczatek 7 tygodnia,a nie ma bicia serca
jeszcze ( Pecherzyk urosl od ostatniego razu, endo tez, wiec nie
wiem co myslec? W poniedzialek kolejne usg, mam nadzieje, ze do tego
czasu cos sie ruszy. TO byl criotransfer, wiec moze dlatego wolniej
sie rozwija?? Znacie takie przypadki???????
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,191,76340047,76340047,Echo_zarodka_pomocy_.html


Temat: kiedy widac w pecherzyku zarodek?pocieszycie?
kiedy widac w pecherzyku zarodek?pocieszycie?
Dzisiaj bylam u gina i jestem w koncowce 5 tyg,jedna noga w 6. pecherzyk ma
6mm ale nie widac jeszcze zarodka... kiedy najwczesniej sie pojawia, a kiedy
najpozniej...kiedy Wam sie pojawil?ale sie martwie!napiszcie mi prosze. gin
mowi, ze jest ok, ale ja juz sama nie wiem...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,585,26326467,26326467,kiedy_widac_w_pecherzyku_zarodek_pocieszycie_.html


Temat: Brak zarodka w 7 tygodniu ciąży ?
Witam Was. Przeczytałam wasze wypowiedzi i postanowiłam się
dołączyć. Mam następujące zmartwienie. OM miałam 20 września czyli
prawie 9 tygodni temu, usg wykonywałam 19 listopada. Niestety lekarz
nie miał dla mnie dobrych wieści, podejrzewa puste jajo tzn
podczas innego ujęcia na usg było coś widać w jaju ale nie miał
pewności co to i polecił powtórzyć badanie 27 listopada (dla odmiany
na innym sprzęcie), dodatkowo zlecił bhcg wykonać dwukrotnie. Lekarz
aby mnie pocieszyć powiedział że jak się przyjrzymy jednemu ujęciu
na usg możemy się dopatrzyć małego ogonka, ale 100% pewności nie ma.
Możliwe że ciąża jest młodsza w stosunku do OM co by się zgadzało z
moimi wyliczeniami co do zapłodnienia. Pierwszy wynik bhcg wskazuje
że jestem w 7 lub 8 tygodniu ciąży. Dziś odbiorę drugi wynik i
zobaczymy czy jest wzrost. Poza tym mam sporadyczne brunatne
plamienia. Lekarz zastanawia się nad lekami na podtrzymanie ale
czekamy wpierw na wyniki bety, póki nic mnie nie boli i nie ma krwi
mam nie panikować. Czy był ktoś w podobnej sytuacji? Szczerze mówiąc
to się już pogubiłam jak liczyć tygodnie ciąży, kiedy może
najpóźniej pojawić się zarodek? Orientuje się ktoś ile mierzy jajo
płodowe a ile zarodek w 7-8 tygodniu ciąży?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,585,86804507,86804507,Brak_zarodka_w_7_tygodniu_ciazy_.html


Temat: Propozycja racjonalnego prawa ws. aborcji
mirmat1 napisał:

> Po polaczeniu
> plemnika ojca i jajeczka matki MAMY CZLOWIEKA!

Mamy ludzką zygotę. Blizej jej do pierwotniaka, niz do człowieka.

> Bo ten czlowiek (czy jak Hitlerowcy nazywali 'podczlowiek' a
> ty zygota) ma wszystkie informacje co do swojej osbowosci jakie
> posiada 20 latek.

W I trymestrze ciąży DNA embrionu często ulega mutacjom. Obecnie stosuje się
leczenie wad genetycznych właśnie przez modyfikację DNA embrionu. Nie jest więc
prawdą, że osobość człowieka jest zdeterminowana przez DNA zygoty.

> M: JEST FUNDAMENTALNA ROZNICA MIEDZY DZIEKIEM W LONIE MATKI A CIALEM
> BEZ MOZGU. DZIECKO MA CALA PRZYSZLOSC PORZED SOBA CIALO Z UMARLYM
> MOZGOIEM JEST UMARLE.

W łonie matki nie ma żadnego dziecka, tylko zarodek (embrion).Ciało zmarłego
posiada mózg, tylko ten mózg nie działa. Natomiast to własnie embrion jest przez
kilkanaście pierwszych tygodni ciąży pozbawiony mózgu, a kiedy już ten mózg się
pojawia, to
jeszcze upływa sporo czasu, zanim zacznie działać i dopiero w III trymestrze
ciąży jego działanie przypomina działanie ludzkiego mózgu.
Ustanie pracy mózgu ludzkiego nie oznacza natychmiastowego obumarcia wszystkich
komórek jego ciała. Wiele z nich żyje jeszcze bardzo długo i każda zawiera
unikalny kod DNA. Kierując Twoją logiką należałoby je chronic przed zniszczeniem
dopóki nie ulegną samoistnemu rozpadowi.
Poza tym, w przypadku wykorzystania organów zmarłego do przeszczepu należałoby
za date jego smierci uznać dopiero datę rozpadu ostatniej komórki najpóźniej
zmarłego biorcy, bo przeciez komórki zawierające jego DNA nadal żyją.
> >
> >
> > I teraz idzie o to, które zło ukazuje się nam wyborcom jako
> > realniejsze i bardziej domagające się uniknięcia.
> M: Z DOSWIADCZENIA KOLEZANKI MOJEJ ZONY, ZLO JAKIE WYRZADZA DZIECKO
> MATCE TO GLOWNIE NIEDOPASOWANIE SUKIENEK DO NOWEJ FIGURY MAMY.

Te ponad 150 tys. zgonów kobiet rocznie (w skali światowej) w okresie
okołoporodowym umknęło Twojej uwadze, czy może nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia?

> > Myślę, że coraz więcej obywateli, kiedy zada sobie o to pytanie,
> > zaczyna uważać, że to drugie.
> M: OCZYWISCIE NIE PYTALES SIE OBYWATELI, KTORZY ZGINELI POD OSTRZEM
> SKALPERA "GINEKOLOGA".

A Ty pytałeś?

> ALE PODSTAWOWE PRAWO
> CZLOWIEKA DO INDYWIDUALNEJ I ZBIOROWEJ SAMOOBRONY.

Rozumiem, że kobietom tego prawa odmawiasz.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,902,81172847,81172847,Propozycja_racjonalnego_prawa_ws_aborcji.html


Temat: Transfer mrozaczków- drugie podejście
Powiem Wam, że lęk w czasie ciąży będzie Wam towarzyszył praktycznie cały czas.
Na początku jest chyba najwiekszy, potem osiąga się trochę spokoju w 12
tygodniu jak się okazuje, że wszystko ok, a jak po usg w 22 tygodniu jest
wszystko ok, to jest jeszcze lepiej, ale potem dochodzą ruchy i jak dziecko ma
bardziej senny dzień i mniej sie rusza to zaczyna się od zmysłów odchodzić. No
i na takim etapie jak ja jestem człowiek myśli tylko, żeby jeszcze kilka
tygodni posiedziało dziecie w brzuchu, żeby mu się płuca rozwinęły i trochę
podrosło jeszcze. No i ja już się modlę, żeby w trakcie porodu nic się złego
nie stało i dziecko przyszło na świat całe i zdrowe. Lęk o dziecko chyba będzie
nam towarzyszył do końca życia, bo o dorosłe dzieci też będziemy się martwić ;-
) Jak to moja koleżanka powiedziała "jak zobaczysz dwie kreski na teście to
witaj w krainie strachu" i chyba coś w tym jest.

Ess2, być może pomyślisz, że jestem okropna, ale z własnego doświadczenia wiem,
że jeśli drugi zarodek nie rozwija się dobrze to lepiej, żeby się nie
zagnieździł teraz i będziesz miała zdrową pojedynczą ciążę niż później problemy
z ciążą mnogą. Ja w 6 tygodniu byłam przekonana, że będzie ciąża pojedyncza, bo
w jedym pęcherzyku nie było widać zarodka, a w drugim tak. W 10 tygodniu było
wielkie zaskoczenie, bo pojawił się drugi zarodek - był mniejszy, ale niby
wszystko było ok. Cieszyliśmy się z mężem z bliźniaków. Niestety z początkiem
14 tygodnia odeszły mi wody - okazało się, że z tego jednego płodu. Spędziłam
12 dni w szpitalu, gdzie wiekszość lekarzy twierdziła, że nic z tej ciąży nie
będzie [nie mówili tego głośno, ale przekonani byli, że lada dzień poronię
drugi płód i wypiszą mnie do domu]. Na duchu podtrzymywał mnie dr N. Każde
plamienie czy ból brzucha powodowały ogromny lęk czy wszystko będzie ok.
Czekanie co przyniesie kolejny dzień było bardzo wyczerpujące psychicznie i
nawet dobry stan drugiego malucha i brak oznak infekcji nie powodowało wśród
lekarzy iskierki optymizmu. Jednak każdy kolejny tydzień dawał nadzieję, że
będzie ok. W pewnym momencie moim marzeniem było posiadanie usg, bo mogłabym
monitorować non stop co sie z moim dzieckiem dzieje. No i się udało - jutro
kończy się 36 tydzień i wierzę, że do końca będzie ok, a najpóźniej za miesiąc
będę mieć zdrowe dziecko na rękach.

Oczywiście czasami myślę sobie, że szkoda, że nie będzie bliźniaków, ale cieszę
się, że los pozostawił mi drugiego malucha


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,191,52776416,52776416,Transfer_mrozaczkow_drugie_podejscie.html


Temat: kura i jajo
> Co było pierwsze: dinozaur czy jajo?
Jaja były oczywiście przed dinozaurami. Jajorodne są ryby, płazy, gady (by
ograniczyć się tylko do kręgowców). Jajo owodniowe (zdolne do rozwoju poza
środowiskiem wodnym dzięki błonom płodowym) pojawiło się pod koniec karbonu.
Miało błoniastą ("pergaminową") skorupkę. Jaja ze skorupką zwapniałą pojawiają
się niezależnie u żółwi (materiałem jest postać węglanu wapnia zwana
aragonitem) i u archozaurów (krokodyle, dinozaury - i wywodzące się z nich
ptaki), gdzie węglan wapnia występuje w postaci kalcytu.
> Kiedy, dlaczego i w jakich okolicznościach pojawia się pierwsze jajo?
> Nie bylejakie jajo, lecz takie wymagające opieki (wysiadywania, ochrony,...)
Wykształcenie jaj z wapienną skorupką nastąpiło najpóźniej w triasie (prawie
ćwierć miliarda lat temu). Dalsza ewolucja skorupki polegała na stopniowym
wzmacnianiu jej budowy (ciaśniejsze upakowanie poszczególnych sferulitów),
pojawianiu się ornamentacji (odpychającej materiał gniazda od wylotów porów i
ułatwiającej tym samym wymianę gazową zarodka). Zmiany te są skutkiem mutacji
wpływających na fizjologię gruczołu skorupkowego (odcinek jajowodu, gdzie
następuje biomineralizacja) - tj. rozmieszczenie komórek, czas sekrecji węglanu
wapnia i jego rytmiczność itp.
Czynnikiem selekcyjnym promującym jaja z wapienną skorupką, był jak zawsze,
większy sukces rozrodczy posiadaczy lepszych alleli. W tym przypadku - skorupka
zmniejsza ryzyko mechanicznych uszkodzeń jaja, infekcji grzybowych i in., a
także pozwala zwiększyć rozmiary jaja, a tym samym zwiększyć rozmiary
wykluwających się młodych (co daje im fory w konkurencji).
Same w sobie jaja oskorupione nie wymagają opieki, a w szczególności
wysiadywania. Nie wysiadują krokodyle ani niektóre ptaki (nogale), nie
wysiadywały też duże dinozaury (z oczywistych przyczyn). Pilnowanie gniazda i
opieka nad potomstwem to jednak kolejny ważny sposób zwiększenia przeżywalności
potomstwa (a więc zwiększenia sukcesu rozrodczego). Kiedy więc u jakiejś grupy
pojawia się mutacja skutkująca instynktem rodzicielskim, szybko upowszechnia
się w populacji, bo jej nosiciele skuteczniej przekazują swoje geny. Skala
opieki nad potomstwem jest różna - od pilnowania gniazda (egzaptacja na podłożu
instynktu obrony terytorium), poprzez pilnowanie młodych, aż po dokarmianie
młodych czy w skrajnym przypadku niektórych ptaków (i zapewne dinozaurów
kaczodziobych) - gniazdownictwo. Mamy przykłady zarówno różnych stopni
zaangażowania rodziców w opiekę nad młodymi, jak i dowody genetycznego (a więc
podatnego na selekcję) uwarunkowania instynktu macierzyńskiego/rodzicielskiego.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,32,29787345,29787345,kura_i_jajo.html


Temat: ciekawa jestem co Wy o tym myślicie
ciekawa jestem co Wy o tym myślicie
Niedawno myślałam, że jestem w ciąży (nieplanowanej), ale nie jestem -
pozostało mi jednak ciążowe zainteresowanie.
I stąd mam takie przemyślenia:
Kiedyś wiedziałam o ciąży od strony medycznej tylko tyle, że natychmiast po
stwierdzeniu (np. testem) jej obecności należy udać się do ginekologa i
uważałam to za coś oczywistego. Teraz jednak czytam, na tym forum i nie tylko,
że w niektórych przynajmniej krajach zachodnich nie ma takiego zwyczaju i
kobietami w ciąży niepowikłanej opiekuje się położna bądź lekarz pierwszego
kontaktu.
No i myślę, czy oni tam nie mają chociaż częściowej racji bo:

- skoro ginekolog jest w stanie stwierdzić ciążę "najwcześniej w 4-6 tc" - jak
pisze pewien lekarz, czemu więc ten sam lekarz pisze, aby do ginekologa
zgłosić się "najpóźniej w 5-8 tc", przecież jeśli kobieta pójdzie np. w tym
6tc to lekarz może nic nie zauważyć - posty o takich sytuacjach pojawiają się
na formum często i piszecie w nich, że jesteście załamane, że się nie udało
itd. No więc po co to badanie i po co mówi się nam, że trzeba "jak najwcześniej"?

- pojawiają się też posty od dziewczyn, których ciąża obumarła w bardzo
wczesnym okresie a lekarz tego nie zauważył, mimo że było badanie usg. Nie
dziwię się, że dziewczyny się denerwują, gdy dowiedzą się że mimo kontroli u
lekarza chodziły z obumarłą ciążą. Lecz, skoro zarodek ma kilka centymetrów i
z zasady się nie rusza to chyba ciężko jest stwierdzić przez usg, czy jest
żywy. Więc po co nam się to usg wykonuje? Może lepsza byłaby kontrola poziomu
beta hcg we krwi, a jej wyniki na pewno mógłby interpretować lekarz pierwszego
kontaktu.

- jeśli kobieta jest chora na jakąś przewlekłą chorobę (nie ginekologiczną) i
stwierdzi, że jest w ciąży to oczywiście zastanawia się np. czy może brać
obecne leki czy też powinna je zmienić. Jednak z takim pytaniem lepiej chyba
zwrócić się do swojego lekarza od tej choroby właśnie, to chyba lepsze niż
pytanie ginekologa jak leczyć np. nerki czy serce.

No i po takich przemyśleniach dochodzę do wniosku, że w tych naganianiach nas
do jak najwcześniejszych wizyt u ginekologa chodzi wyłącznie o kasę. Wiadomo,
że na wizytę w państwowej przychodni czeka się ze dwa miesiące, więc po
wysłuchaniu wielokrotnie takich ponagleń każda kobieta, której zależy na
dziecku, pójdzie prywatnie. A jak nie będzie widać ciąży, to przyjdzie za
tydzień, lub pójdzie następnego dnia do innego lekarza. I tak biznesik się kręci.
Pisząc to nie miałam oczywiście na myśli kobiekt, które mają problemy z
płodnoscią lub przebyły poronienia.

A Wy jak się na to zapatrujecie?
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,585,40897363,40897363,ciekawa_jestem_co_Wy_o_tym_myslicie.html